ENGLISH:
What would you do if you found a wallet full of money...and documents? Give it back? Deliver it to the police? Take the money? This is one of the most popular questions in psychological tests. I admit that I asked myself this question once or twice. And the answer was GIVE IT BACK. And just yesterday I had an opportunity to prove that...I'm an honesty freak

It was about 10 p.m. and I was going home. Suddenly I noticed something on the road. At first I thought it to be some rubbish (especially that a car had just run it over). As I had come closer I realized it was a wallet. My first association was that somebody had stolen it and it must be empty. But it wasn't! There was a lot of money inside (more than 200$), 3 credit cards, photos, bills, business cards and some documents. The analysis of the contents revealed that it belonged to a 35-year-old man who used to live in my city but moved to England. He must have come to Elbląg for a week because there was also a return ticket. I was really tired and sleepy, I wanted to go to bed. But I knew that this thing wouldn't let me rest. I checked the address on his Polish ID card and, although it was late and his home was on the other side of the city, I rushed to that place. The lights were off, but, what the hell, I knocked to the door. And the girl that answered said that...she doesn't know anybody with that name

"What should I do?", I thought. There was also his English address, but I obviously couldn't go there. A letter sent to that address also wouldn't do because anyone could say it was his wallet. I also didn't want to give it back to the police. It's not that I don't trust them, but they are just humans and such a nice sum of money could tempt them. So I went back home and searched through nasza-klasa.pl (a Polish equivalent of facebook). He wasn't there. So I googled his name and couldn't find anything again. Although it was well past 11 p.m., I reached for the phone book and called all the people in Elbląg who had the same surname. And nobody has ever heard of him or his parents (their names were in his ID card). I was in a fix! I really wanted to help somebody I couldnt find. And then
I found a SIM card in the wallet. I put it into my phone and, risking the loss of all my contacts, I copied his list of contacts (I was really lucky that there was no PIN!). I browsed through the contacts and they all seemed to be foreign numbers @.@ But I finally found a number called Mum. Yes, it was just before midnight, but when I decide to do something I just do it and no such trivial things as time stand on my way. After a few beeps a female voice answered. After a short conversation I found out that it was the guys fiancé. The two of them came to Poland to visit their families. They had just visited the mans mother. After the visit she went back where they stayed and he went to meet with his friends. She couldnt even call him because his SIM card was in the wallet. At half past midnight the woman came to my place and took the wallet back. She was so relieved and happy!

She wanted to give me some money
but I didnt accept it ^.^ Really! You would say Are you stupid or something?!. But you know what? Such an act gives a hell more satisfaction than money! Helping somebody so much and being honest through the whole event is really something! And the best reward in such a situation is a smiling face full of gratitude. I will probably forget about it after some time, but I know that they will always remember that they had met somebody who saved them and didnt want anything in return. Maybe Im naïve, but I believe that its possible that a comparable situation will one day happen to me. And if so, there is a slight chance that I will meet a person that will do the same thing. I didnt get much sleep tonight. But I woke up in a wonderful mood today: a mood of happiness and satisfaction!

POLISH:
Co byś zrobił/a gdybyś znalazł/a portfel pełen pieniędzy
i dokumentów? Zwrócił/a właścicielowi? Zaniósł/a na policję? Zabrał/a pieniądze? To jedno z najbardziej popularnych pytań na testach psychologicznych. Przyznam, że sama sobie je zadałam z raz czy dwa. I moja odpowiedź brzmiała ZWRÓCIĆ. I zaledwie wczoraj miałam okazję udowodnić, że
mam świra na punkcie uczciwości

Była właśnie gdzieś 22:00 i szłam do domu. Nagle zauważyłam coś na jezdni. Pomyślałam, że to jakiś śmieć (zwłaszcza, że właśnie przejechał po tym czymś samochód). A jak podeszłam bliżej to się okazało, że to portfel. Najpierw pomyślałam, że ktoś go ukradł i wyrzucił opróżniony. Ale nie był pusty! W środku było ponad 500 zł, 3 karty kredytowe, zdjęcia, paragony, wizytówki i różne dokumenty. Po przeanalizowaniu zawartości stwierdziłam, że portfel należy do 35-letniego mężczyzny, który mieszkał w moim mieście, ale przeprowadził się do Anglii. Przyjechał do Elbląga na tydzień, bo był tam nawet bilet powrotny. Byłam naprawdę ś

iąca i zmęczona, chciałam iść spać. Ale wiedziałam, że ta sprawa nie da mi odpocząć. Sprawdziłam jego adres na dowodzie i, chociaż było już późno, a jego dom po drugiej stronie miasta, poleciałam tam. Światła były już pogaszone, ale co tam! Zapukałam do drzwi. Dziewczyna, która otworzyła powiedziała, że
nikt o takim nazwisku tam nie mieszka

Co robić? pomyślałam. Był też jego adres w Anglii, ale z oczywistych powodów nie mogłam tam się udać. List też odpadał, bo każdy by się przyznał do takiej zguby. Nie chciałam też iść z tym na policję. Nie to, że im nie ufam, ale wiem, że to też tylko ludzie-taka sumka mogłaby jednak skusić. W końcu wróciłam do domu i zaczęłam go szukać na naszej-klasie. No i tam go nie było. To wpisałam w google jego imię i nazwisko i też nic. Chociaż było już sporo po 23:00, sięgnęłam po książkę telefoniczną i obdzwoniłam wszystkich elblążan o tym nazwisku. I nikt nigdy nie słyszał o nim ani o jego rodzicach (ich imiona były w dowodzie). Byłam w kropce! Bardzo chciałam pomóc komuś, kogo nie mogłam znaleźć. I wtedy
znalazłam w tym portfelu kartę SIM. Włożyłam ją do swojej komórki i, ryzykując, że stracę wszystkie swoje kontakty, przekopiowałam jego (miałam szczęście, że w ogóle PINu nie miał!). Przejrzałam te numery i wszystkie wydawały się być zagraniczne @.@ No i w końcu znalazłam wpis Mama. Tak, było tuż przed północą, ale jak ja coś postanowię, to tak trywialne rzeczy jak czas nie stoją mi na przeszkodzie. Po kilku sygnałach odezwał się kobiecy głos. Po krótkiej konwersacji dowiedziałam się, że to narzeczona tego faceta. Oboje przylecieli do Polski, żeby odwiedzić swoje rodziny. Właśnie dopiero co wyszli od mamy tego pana. Po wizycie ona wróciła tam gdzie się zatrzymali, a on poszedł się spotkać z kolegami. Nie mogła się nawet do niego dodzwonić, bo w końcu jego karta SIM była w tym portfelu. Po północy kobitka przyjechała po portfel. Była taka szczęśliwa i pełna ulgi!

Chciała mi za to dać pieniądze
ale nie przyjęłam ^.^ Naprawdę! Zaraz ktoś powie Głupia jesteś, czy co?!. Ale wiecie co? Taki gest daje cholernie dużo więcej satysfakcji niż pieniądze! Pomóc komuś tak bardzo i być przy tym przez cały czas uczciwym to naprawdę coś! A najlepszą nagrodą w takiej sytuacji jest uśmiechnięta, pełna wdzięczności twarz. Pewnie za jakiś czas o tym zapomnę, ale wiem, że oni zawsze będą pamiętać, że ktoś ich kiedyś uratował i jeszcze nie chciał nic w zamian. Może jestem naiwna, ale wierzę, że istnieje prawdopodobieństwo, że może mi się kiedyś przytrafić podobna sytuacja. I jest malutka szansa, że trafię na kogoś kto postą

i tak samo. Nie za bardzo się dziś wyspałam. Ale obudziłam się we wspaniałym nastroju: nastroju szczęścia i satysfakcji!
